Program Simontona

Wsparcie psychologiczne w chorobie nowotworowej
Home » Posts tagged 'swiatopogląd'

Nadzieja matką mądrych – M.Wirga

Nadzieja matką mądrych

Mariusz Wirga
Charaktery

Pewnego dnia stanąłem naprzeciw 32 czarnych więźniów oddziału maksymalnego bezpieczeństwa więzienia w Lorton w Wirginii. Miałem prowadzić z nimi terapię grupową. Byli wściekli, że ktoś ich wyciągnął z wyr, by jakiś tam „biały skurwiel prawił im kazania.” Mieli żal do całego świata. Prawie wszyscy w mojej grupie mieli AIDS lub byli HIV pozytywni w czasach przed odkryciem inhibitorów proteazy, czyli skutecznego leczenia. Prognoza ich przeżycia była często znacznie krótsza niż wymierzona im odsiadka. Śmierć była im bliska, towarzyszyła im na co dzień. Nie tylko z powodu wirusa HIV czy innych chorób, ale i przez zabójstwa związane z ich wyrokami i na terenie więzienia, ich własne próby samobójstw oraz samobójstwa innych. Nienawidzili siebie samych i siebie nawzajem, a każda osoba z zewnątrz, była wspólnym celem do zniszczenia. Tym bardziej „biały skurwiel, który gada z popieprzonym akcentem.” Już w pierwszej sekundzie nienawidzili mnie z pasją. Ich niechęć była tak intensywna, że powietrze wydawało się od niej gęste i coraz trudniej było oddychać. Poczułem się beznadziejnie. Nie miałem nadziei i wiary w swoje umiejętności terapeutyczne. Nie miałem nadziei, że mógłbym tym więźniom w czymś pomóc, że mam im coś do zaproponowania. Czułem się zbędny. Jedyna nadzieja, jaką miałem była bardzo prywatna: że stojący na zewnątrz sali strażnicy zdążą przyjść mi z pomocą, zanim zostanę rozszarpany na strzępy.

Jak doszło do tego, że znalazłem się w tym towarzystwie? Rok wcześniej w tym samym więzieniu prowadziłem szkolenie dla psychiatrów, psychologów, pracowników społecznych i terapeutów. Moi uczniowie zaproponowali mi test: przygotują dla mnie grupę terapeutyczną, a tematem ma być radzenie sobie ze złością. Przyjąłem zaproszenie entuzjastycznie. Jeszcze wtedy nie wiedziałem, że było to wyzwanie. Czytaj dalej »