Program Simontona

Wsparcie psychologiczne w chorobie nowotworowej
Home » Posts tagged 'Psychoonkologia'

Psychoonkoloogia- pełniejsze spojrzenie na leczenie onkologiczne

Psychoonkologia –  pełniejsze spojrzenie na leczenie  onkologiczne

Czy postawa psychiczna może mieć wpływ na przebieg leczenia? Czy zmieniając nasze przekonania dotyczące chemioterapii możemy zmniejszyć dokuczliwość objawów ubocznych leczenia? Okazuje się, że tak.

Prof. David Spiegel z Wydzialu Medycznego Universytetu Stanford od ponad dwudziestu lat prowadzi badania na temat roli psychiki w leczeniu onkologicznym. Wykazał on w swoich badaniach, że wsparcie psychologiczne nie tylko znacząco poprawia jakość życia pacjentów, ale wpływa też na poprawę  efektywności leczenia, zwiększając odsetek pacjentów wracających do pełni zdrowia.

Podobne wnioski płyną z prac innych autorów. Dr Fawzy-Fawzy (2003) wykazał, ze psychoterapia w istotny sposób poprawiała wyniki leczenia pacjentów z diagnozą czerniaka złośliwego, zmniejszając jednocześnie ryzyko nawrotu. Z kolei Feller i Bultzebruck (2002) wykazali w swoich badaniach, że psychoterapia poznawczo-behawioralna znacząco wydłuża czas przeżycia u pacjentów z rakiem płuca.

Jednym z pierwszych onkologów, który zaczął włączać psychoterapię jako dodatkowy element leczenia pacjentów z chorobą nowotworową był dr Carl Simonton. Jak wspomina Simonton, był on zaskoczony efektami, jakie może przynieść zmiana nastawienia psychicznego pacjenta. Było dla niego jednocześnie trudne do zrozumienia w jaki sposób niewielka zmiana sposobu myślenia o leczeniu wpływała  na efektywność terapii czy zmniejszenie nasilenia objawów ubocznych.

Simonton zachęcony pierwszymi sukcesami stworzył program wsparcia dla pacjentów onkologicznych, oparty na terapii poznawczo-behawioralnej ktorego głównym celem jest nauczenie pacjenta efektywnych sposobów radzenia sobie ze stresem i  to zarówno stresem związanym z samą chorobą nowotworową, jak i tym związanym z innymi bolesnymi sytuacjami życiowymi. Pacjenci oraz ich bliscy uczą się jak poprzez modyfikację swojego sposobu myślenia mogą poprawić swój stan emocjonalny. Poznają oni także techniki relaksacyjne , uczą się szczerze  rozmawiać z bliskimi , zmieniają priorytety w swoim życiu, tak by dawało im ono wiecej zadowolenia , radości i poczucia spełnienia.

Program Simontona od dłuższego już czasu jest stosowany w wielu liczących sie ośrodkach onkologicznych na świecie. Dr Mariusz Wirga – polski psychiatra pracujący na codzień z pacjentami onkologicznymi w Memorial Hospital w Los Angeles -jednym z najnowocześniejszych szpitali  na świecie uważa, że Program Simontona jest najbardziej efektywnym sposobem pomocy psychoterapeutycznej dla osób dotkniętych problemem choroby nwotworowej. Dr Wirga , który od kilku lat szkoli także polskich lekarzy i psychologów, zauważa ze coraz więcej onkologów dostrzega jak bardzo efektywnym wsparciem w leczeniu onkologicznym może byc Program Simontona.

Od kilku lat program ten stosowany jest takze w Polsce. Na Dolnym Śląsku warsztaty Programu Simontona organizuje Stowarzyszenie Lekarze Nadziei. Warsztaty mają formę zajęć w grupie ok 10 -12 osób. Uczestniczą w nich zarówno pacjenci jak i ich bliscy, gdyż bardzo często jest tak, że to rodzina znacznie gorzej radzi sobie z sytuacją choroby nowotworowej niż sam pacjent. Uczestnicy uczą się w jaki sposób mogą zmienić swój sposób myślenia o chorobie, leczeniu, rokowaniach tak by emocjonalnie lepiej sobie radzić z sytuacją w jakiej się znaleźli. Uczą sie technik relaksacji, poznają sposoby pracy z wyobraźnią które wspomagają proces leczenia. Jednym z pierwszych ćwiczeń, które wykonują pacjenci jest wypisanie tych aktywności które dają im najwięcej radości, zadowolenia czy poczucia sensu.To proste ćwiczenie ma zwrócić uwagę na to jak ważne są dla nas własne potrzeby i jak często odsuwamy je na plan dalszy. Wielu pacjentów, którzy przebyli chorobę nowotworową podkreśla, że była ona dla nich swoistym punktem zwrotnym. Dzięki niej nauczyli sie czerpać więcej radości z życia. Dostrzegli co jest naprawde ważne, a co zdecydowanie mniej istotne. Wiele osób mówi o zmianie prioryrytetów. Wielu nauczyło sie dostrzegać swoje ważne potrzeby, które kiedyś stawiane byly na szarym końcu.  Jak mówi dr Simonton   - powrót do zdrowia jest powrotem do naszej prawdziwej natury.

Nadzieja matką mądrych – M.Wirga

Nadzieja matką mądrych

Mariusz Wirga
Charaktery

Pewnego dnia stanąłem naprzeciw 32 czarnych więźniów oddziału maksymalnego bezpieczeństwa więzienia w Lorton w Wirginii. Miałem prowadzić z nimi terapię grupową. Byli wściekli, że ktoś ich wyciągnął z wyr, by jakiś tam „biały skurwiel prawił im kazania.” Mieli żal do całego świata. Prawie wszyscy w mojej grupie mieli AIDS lub byli HIV pozytywni w czasach przed odkryciem inhibitorów proteazy, czyli skutecznego leczenia. Prognoza ich przeżycia była często znacznie krótsza niż wymierzona im odsiadka. Śmierć była im bliska, towarzyszyła im na co dzień. Nie tylko z powodu wirusa HIV czy innych chorób, ale i przez zabójstwa związane z ich wyrokami i na terenie więzienia, ich własne próby samobójstw oraz samobójstwa innych. Nienawidzili siebie samych i siebie nawzajem, a każda osoba z zewnątrz, była wspólnym celem do zniszczenia. Tym bardziej „biały skurwiel, który gada z popieprzonym akcentem.” Już w pierwszej sekundzie nienawidzili mnie z pasją. Ich niechęć była tak intensywna, że powietrze wydawało się od niej gęste i coraz trudniej było oddychać. Poczułem się beznadziejnie. Nie miałem nadziei i wiary w swoje umiejętności terapeutyczne. Nie miałem nadziei, że mógłbym tym więźniom w czymś pomóc, że mam im coś do zaproponowania. Czułem się zbędny. Jedyna nadzieja, jaką miałem była bardzo prywatna: że stojący na zewnątrz sali strażnicy zdążą przyjść mi z pomocą, zanim zostanę rozszarpany na strzępy.

Jak doszło do tego, że znalazłem się w tym towarzystwie? Rok wcześniej w tym samym więzieniu prowadziłem szkolenie dla psychiatrów, psychologów, pracowników społecznych i terapeutów. Moi uczniowie zaproponowali mi test: przygotują dla mnie grupę terapeutyczną, a tematem ma być radzenie sobie ze złością. Przyjąłem zaproszenie entuzjastycznie. Jeszcze wtedy nie wiedziałem, że było to wyzwanie. Czytaj dalej »